Kasia i Damian popisali się niemalże turniejowym wykonaniem Pierwszego Tańca. Perfekcyjnie wyćwiczony walc wiedeński wszedł im w krew na tyle, że postanowili niejako wrócić do korzeni i zatańczyć go jeszcze raz, w miejscu, z którego taniec ten się wywodzi.


Kiedy w Wiedniu po raz pierwszy (ok. 1815r.!) zatańczono walca w obecności dworu, reakcje były różne – damy ostentacyjnie opuściły salę balową, uważając publiczne obejmowanie się w tańcu za niemoralne. Inni sugerowali, iż ciągłe wirowanie w walcu może wywoływać różnego rodzaju choroby, a nawet prowadzić do śmierci. Ot taka ciekawostka, wyczytana w Wikipedii :D
Pałac Schönbrunn to piękna, barokowa budowla, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Otoczona jest zjawiskowymi ogrodami w stylu francuskim. Jeden z nich ma postać labiryntu, w którym podczas sesji zgubiliśmy się nie raz :D Na szczęście w samym środku labiryntu wybudowano specjalny podest, z którego można pokierować zagubionych do wyjścia :P
Na miejsce dotarliśmy wczesnym rankiem. Zdjęcia przed pałacem zaczęliśmy jeszcze przed oficjalnym otwarciem. Dzięki temu uniknęliśmy tłumów, które niedługo potem zapełniły niemal każdy zakątek placu przed bramą wejściową. Dosłownie godzinę później nie byłbym już w stanie uchwycić pałacu w całej okazałości bez setek turystów w tle.
Kolorowe ogrody, labirynty, korytarze pokryte bluszczem, monumentalna fontanna Neptuna.. to tylko część atrakcji pałacu Schönbrunn. Żałuję, że nie udało nam się wejść na wzgórze i uchwycić panoramy miasta, ani zwiedzić wnętrza i jednej z 1441 (!) komnat. Ale jak to mawiają, „co się odwlecze, to nie uciecze”.. Może znajdzie się jeszcze ktoś chętny na sesję w Wiedniu? :)
Niestety, byliśmy ograniczeni czasowo, każdy miał swoje sprawy do załatwienia w Polsce. Dlatego sesja w Wiedniu trwała niespełna trzy godziny :( To kilka razy krócej niż sama podróż do Austrii i z powrotem. Musieliśmy też wziąć pod uwagę nie najlepsze samopoczucie Panny Młodej, którą akurat dopadło dokuczliwe przeziębienie (może to wina wirowania w tańcu?:P). W końcu zdrowie jest najważniejsze ;)
Mimo wszystko, efekty sesji uważam za udane :) Dziękuję Kasi i Damianowi za super wycieczkę i profesjonalne pozowanie :D Dziękuję również Olci za ogromną pomoc przy sesji i przy noszeniu sprzętu :* Bez Ciebie zostawiłbym chyba pół plecaka w krzakach :D





































4 komentarzy
Beze mnie zostawiłbyś głowę w Polsce;p :*
ech…bosko, chętnie bym się tam wybrała, zdjęcia jak zawsze świetne!
oj tam ;) Pani Młoda starała się jak mogła ;) wspomnienia niezapomniane ;) dziękujemy za wspaniale spędzony dzień Olu i Frytko ;*
Jak najbardziej udana, przepiękna sesja ślubna…
Sama bym kiedyś taką chciała. :)