Skutkiem ubocznym poniższej sesji były zawroty głowy, trudności z oddychaniem i przefarbowanie czarnych butów na białe. Następnym razem przeczytam ulotkę dołączoną do opakowania :P
Ponadto po zdjęciach cały sprzęt nadawał się do czyszczenia. Lampy, statywy, kable, aparat, obiektywy – wszystko było białe. Tony kurzu pozornie tylko leżały na ziemi, po jakimś czasie zacząłem odczuwać go również w płucach :| No ale nie ma co narzekać, warto było połknąć ten worek cementu, w końcu sesja w tym miejscu, w takim stanie już się nie powtórzy :) Swoją drogą, ciekawe jak będzie tam po remoncie ;>


Brzydkie miejsce = ciekawe zdjęcie
Pamiętacie reportaż z otwarcia outletu Torowa 4? To właśnie dzięki uprzejmości właścicieli outletu uzyskaliśmy dostęp do remontowanej hali, w której akurat robotnicy skuwali tynki. Na szczęście nie wykazywali jakichkolwiek obiekcji aby dostać kilka godzin wolnego na czas sesji :P


Opuszczone miejsca i nieskończone budowy są ostatnio w modzie. Brud, syf i dziury w ścianach paradoksalnie bardzo dobrze wychodzą na zdjęciach. Motywem przewodnim miały być rusztowania, wielkie okna, obskurne ściany i ogólny nieporządek. Dodatkowo odkryłem pokój pełen kolorowych kanap i manekinów! Nasza modelka, Natalia, wykazała się niebywałymi zdolnościami alpinistycznymi :D Z pozowaniem na drabinie nie miała najmniejszego problemu a na rusztowanie wskoczyła na jednej nodze :P Temat kolejnej sesji z Natalią – ‘Kobieta Nietoperz’ :D
Lenistwo popłaca? :P
Najpierw w planach było sypanie kurzem dla zagęszczenia atmosfery. Jednak kilka chwil krzątania po hali sprawiło, że na ciuchach miałem wystarczającą ilość tynku żeby wyremontować studio :P Zrezygnowaliśmy z tej opcji na rzecz mojej małej wytworniczki dymu, którą zawsze noszę w plecaku :P Okazało się to średnim pomysłem i efekt widoczny jest jedynie pod mikroskopem. Żeby dym był bardziej widoczny musiałbym go doświetlić dodatkową lampką, która niestety stała jakieś kilka metrów obok, czyli o jakieś kilka metrów za daleko żeby po nią złazić z rusztowania :D Postawiłem jednak na minimalizm sprzętowy i reszta sesji odbyła się z użyciem tylko jednej lampy 300 Ws z beauty dishem. Dymek wyszedł fajnie tylko na filmie ale reszta sesji odbyła się bardzo sprawnie bez tracenia czasu na skomplikowane setupy :)


Lampa przydaje się nie tylko do świecenia :>
Podczas gdy dziewczyny zajmowały się ciuchami i mejkapem, mieliśmy z Bartkiem trochę czasu na przygotowanie planu. Dlatego lekko mnie poniosło i pierwszy setup był najbardziej skomplikowany :P (Mowa tu o pierwszym zdjęciu na górze tego posta, setup na zdjęciu poniżej, sorry za bałagan). Chciałem uzyskać ciężki, ciemny klimat, pasujący do miejsca i otoczenia. Przyciemniłem tło dodając trochę niebieskiego zabarwienia przy pomocy filtrów. Patrząc od lewej: światło główne – beauty dish, zaraz pod nim lampka na piesku z wrotami i niebieskim filtrem nadająca kolor manekinom i ścianie po lewej. Kolejna lampa, nad moją głową stoi tam tylko dla picu :P Fotocela na ostatniej lampie po prawej nie była w stanie złapać błysku z beauty disha, dlatego postawiłem dodatkową lampę na minimalnej mocy, która niejako pośredniczyła w wyzwalaniu kontry. Chyba wypadałoby zakupić kilka kolejnych odbiorników radiowych :| Z prawej strony znów poświeciłem na niebiesko dla równowagi. Uwielbiam improwizować :D


Ustawienia aparatu zazwyczaj zaczynam od szybkości migawki. Najwygodniejsze są dla mnie okolice 1/100 – 1/125 dlatego, że mieszczę się w czasie synchronizacji z błyskiem i jest wystarczająco szybko aby uniknąć poruszeń. Następnie ustawiam przysłonę. Tu dużo zależy od tego czy chcemy aby tło było widoczne, czy rozmazane. W przypadku tego setupu i ogólnie tego miejsca, chciałem żeby wszystkie plany, jak i okna oraz faktura ściany w tle były dość wyraźne. Postawiłem na f/8. Kolejną rzeczą jest moc lamp, która przy 300Ws i f/8 musiałaby być dość wysoka, co skutkowałoby długim czasem ładowania, co z kolei jest dość irytujące zarówno dla mnie jak i modelki. Dlatego aby móc zmniejszyć moc lamp i czas ładowania, podniosłem ISO do 500. Szumy na tym poziomie są znośne a ilość potrzebnego światła błyskowego stosunkowo niewielka.
Podsumowując: 1/100, f/8, ISO 500 – Canon 5D mark II + Canon 24-70mm.


Przy pozostałych kadrach poszedłem na łatwiznę :P To kombinacja światła zastanego wpadającego przez wielgachne okna i tylko jednej lampy błyskowej z beauty dishem dla uwydatnienia rysów modelki.
Powyższy kadr mogłem uchwycić też bez używania lampy błyskowej. Samo okno wpuszczało na tyle zastanego światła, że całe pomieszczenie i modelka były dość równomiernie oświetlone. Potrzebowałem jednak ostrzejszego światła żeby uwydatnić strukturę sukni, fakturę ścian i rysy Natalii a przy okazji nie prześwietlić szyb. Dlatego zminimalizowałem ilość światła zastanego na rzecz lampy postawionej tuż przy oknie aby imitowała naturalne źródło światła a przynajmniej kąt padania tego źródła bo przecież każdy wie, że okno imituje tylko dwumetroway softbox lub okta :> Ustawienia wyglądały więc następująco: 1/125, f/8, ISO 100 + beauty dish.


Przy kadrze z drabiną czas otwarcia migawki ryzykownie zmniejszyłem do 1/60 sekundy żeby wpuścić więcej światła zastanego wpadającego przez okna. Dzięki temu nie musiałem doświetlać tła lampą. Wciąż przy ISO 500 i f/8 żeby rusztowania były ostre a szumy niezbyt wysokie.


Do zdjęcia Natalii na kanapie w pozycji horyzontalnej ustawiłem lampę na niskim statywie zwanym pieszczotliwie pieskiem. A zrobiłem to dlatego, że gdyby światło było wyżej, kapelusz rzucałby dość sporo cienia na twarz modelki. Lubię swojego pieska. Piesek przydaje się do wielu rzeczy ale o tym innym razem ;)


Nie tylko Photoshop ma warstwy :D
Jak każdy prawdziwy nosiciel spodni, czasem mam kłopoty z rozróżnieniem innych części garderoby :P W każdym razie gdybyście zastanawiali się dlaczego na początku filmiku jedna scena leci kilka razy z różnych ujęć.. to dlatego, że Vika ubrała Natalię w sześć identycznych spódniczek :D Albo sukienek. No właśnie, w tym miejscu proszę płeć piękną o korektę :P Spód… yy sukien… te no.. ciuchy oczywiście udostępnił nam outlet Torowa 4. Łyse głowy manekinów zainspirowały Vikę do zmontowania kapelusza ze sztucznych włosów i innych rzeczy, o które nawet nie śmiałem pytać! :P




Wielkie podziękowania dla całego zespołu! Brawa dla Natalii – to była jej druga sesja zdjęciowa w życiu! :O


zdjęcia: Tomek Fryszkiewicz
modelka: Natalia Kozioł
wizaż, stylizacja: Vika May
projekt biżuterii: Anna Dunin Holecka
asystent, backstage: Bartek Wanecki


8 komentarzy
Tomku ja Tobie też dziękuję. zdjęcia są cudne. szczególnie to na drabinie :)
Muszę przyznać, że czekałem na zdjęcia z tej sesji.
Zapowiedź była bardzo intrygująca a czekanie się opłacało.
Kawał świetnych zdjęć i to oddających klimat miejsca.
Fotka z manekinami jest …!
Gratuluję!
Dzięki za opinię :) Widzę, że działasz na koncertach. To dość wymagający rodzaj fotografii. Ostatnio też miałem okazję uczestniczyć w pewnym wydarzeniu muzycznym. Wkrótce zamieszczę małą galerię z kilkoma przemyśleniami ;) Zapraszam!
Zdjęcia naprawdę na wypasie. Totalny odjazd, sceneria zajebista :)Nie jestem jakimś tam specjalistą ale osobiście naprawdę łoł :)
@Tomku ładnie to ująłeś „… na koncertach. To dość wymagający rodzaj fotografii…” :)
W pełni się z Tobą zgodzę a nawet dodam, że każdy koncert jest inny i nie ma złotego środka i gotowego przepisu na zdjęcia. Praca w studio moim zdaniem jest o wiele bardziej przyjemna i prostsza, bowiem prawie wszystko masz pod kontrolą i nie ogranicza Cię czas 3 pierwszych utworów.
Czekam na Twoje muzyczne zdjęcia.
Do usłyszenia.
Trafiłam tutaj przez przypadek…i wcale nie żałuję…Fotografią interesuję się od dość dawna,ale jako bardziej „podglądacz” ,a jako osoba fotografująca-od niedawna…także jeszcze nie mam odwagi,by pokazać swoje prace…Tobie Tomku mogę tylko pogratulować sesji…w przyszłości również chciałabym zająć się fotografią mody…także czeka mnie wiele nauki. Ps.Czy mógłbyś podać tytuł utworu,który jest tłem do filmiku? Po prostu rewelacyjny.Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Dzięki, Gosiu :) Życzę Ci owocnego rozwijania pasji i mam nadzieję zobaczyć Twoje zdjęcia już wkrótce ;) Kawałek w tle to „Intro” grupy The XX. Pozdrawiam!
Tomku,to bardzo miłe,że tak szybko odpisałeś,na moje zapytanie,jeszcze raz dziękuję:o) Dzisiaj również pozwoliłam sobie nieśmiało wtargnąć na teren Twoich dzieł…podziwiając Twoje prace,osiągnięcia,czuję,że wiele się uczę,może nie samej techniki,lecz dojrzalszego spojrzenia na obraz,dostrzegania szczegółów,które często umykają naszej uwadze…Tomku,obiecuje,że aby poczuję w sobie odwagę,poczuję magię w swoich pracach,to z miłym gestem podzielę się nimi z Tobą…ale to jeszcze troszkę potrwa…Ps.Utworem na „DZIEŃ DOBRY” i na ” DOBRANOC” obowiązkowo się delektuję :o) Pozdrawiam